Translate

29.06.2013

Z cyklu "Przemyślenia":Kupiła se baba tableta


        "Nowe technologie, postęp i duch czasów" - w ostatnim 10-cio leciu wszędzie się stykam z taką propagandą. W TV reklamują najnowsze smartfony, ipody, iphony, ajcośtam itd. a w gazetkach marketowych najnowszy sprzęt w "promocyjnych cenach". Głupia baba (czyt. Bezuś) ubzdurała sobie, że se tableta kupi bo do zgrywania zdjęć, które zawsze można mieć przy sobie i do śmigania po necie (pisania postów np.) a nawet opchnięcia paru pierdół w galerii handmade, będzie dobry! O fatalna pomyłko!
        Głupia baba sądziła że jej największym zmartwieniem będzie wybór firmy- "Chała X" czy "Chała Y"? Dołożyć 19 zł za złom z przejściówką USB czy zaoszczędzić i wybrać ten co działa 1 godz dłużej? Po przeszperaniu opinii na forach i jakże pomocnym "Jutubie"  oraz ok. 30 min (x2 wizyty w sklepie) baba wybrała swój model, a że chętna była kupić to oczywiście oprócz egzemplarza pokazowego (i jednej szt. w reklamacji!), nie było już nic! Baba postanowiła więc przejechać drugą połowę miasta do "Prawdziwego"  marketu, by po 40 min oczekiwania na towar z magazynu (3 szt na sklepie 'zwalone') zakupić za ciężko zapracowane (przez jej matkę) 199 zł- chińska, plastikową deskę z szybką; o nazwie Lark FreeMe 70.6.
       Baba oczywiście zdawała sobie sprawę że: jakość nie powala, pamięci mało i Wi-Fi chyba do 5m od "dawcy internetu" ale... może kiedyś będzie ją stać na jakiś modem? A że sprzęt (o dziwo!) działał poprawnie więc baba postanowiła ruszyć na podbój świata i spełnić marzenia i tak oto zalogowała się w sklepie "Gugla"  by ściągnąć narpierw najlepszego w rankingu antywirusa. Jakże wielkie było jej zdumienie i przerażenie zarazem, gdy odkryła podstępną intrygę giganta internetowego,  który tym przebiegłym sposobem połączył tableta z osobistym kontem na "Dżymajlu"  i nie dawał możliwości wylogowania się! Po jaką CHOLERĘ ja się pytam,  "Gugle"  funduje użytkownikom tabletów takie zawałowe atrakcje? Co jeśli ja lubię się logować i wylogowywać 20 razy dziennie, bo to daje mi poczucie większego bezpieczeństwa niż ciągły dostęp do mejla, którego ktoś może bezkarnie przeglądać jeśli pożyczę mu na chwilę tablet? Te pierdoły z zabezpieczeniem przez antywirusy (które mają opcje kasowania danych i robienia zdjęcia złodziejowi) to też pic na wodę bo nawet gdybym ustawiła hasło główne to i tak w przypadku wpisania go i zostawieniu taba na chwilę w domu 'bez opieki' ktoś zadomowiony może przeglądać moje poufne treści (mail) i ściągać aplikacje z "G.Pleja".
        Narpierw baba się cieszyła ze sprzętu a teraz ma (kurczaken!) problem! Wszystkie mobilne antywiry dają się pobrać z "G.Plej" i chyba tylko z stamtąd! A jeśli raz wdepniesz w to g....  to licz się z ciągłym strachem przed zewnętrznymi podglądaczami i inwigilacją  "Wielkiego Gugla"! Jeśli sklepowe antywiry nie mają jakieś karty SD lub czegoś innego co można podłączyć do tableta z Androidem i zainstalować program bez uruchamiania "G.Pleja", a jedynie klucz licencyjny do aplikacji w sklepie G. to baj, baj tableciku! Baj, baj bo baba do reszty nie zgłupiała by serfować po sieci bez odpowiednich zabezpieczeń! Tak się baba cieszyła a teraz musi szukać chętnego na "zabawkę" po obniżonej cenie-byleby tylko ktoś chciał ją kupić!

English readers:
"Jutubie" = You Tube
"Dżymajlu" = Gmail
 "Gugle" = Google
"G.Plej" = Google play
 Baj, baj = Bye, bye


P.S. Wszystkich zdegustowanych moim brakiem poprawnej pisowni zapewniam że txt napisany ze słownikiem w ręku nie oddałby ogromu mojej wściekłości, umartwienia i rozżalenia na "głupotę" twórców Androida. Wiem że G i A są ze sobą 'sprzężone' ale jak wszędzie i we wszystkim, jakieś granice muszą być!

Zbyt łatwemu dostępowi komukolwiek do moich osobistych rzeczy mówię stanowcze NIE! "Guglowi plej" zaś F...  OFF!




Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka