Translate

31.07.2013

Pustka, cyber-zagrożenia i "Memento mori"


        Miało być wreszcie o miniaturach- książeczkach z żółwikiem Franklinem, kwiatkach z modeliny do rabaty roomboxa w skali 1:6; miał być pokaz "prawie" skończonego roomboxu (kuchnia + pokój) w skali 1:12, kanapy dla Barbie (tudzież mniejszych lalek, bo jednak wyszła przymała), stolika a'la drewniany choć z pleksi oraz letnich modelinowych ciast (zeszłorocznych ale nie pokazywanych jeszcze). Miało być....... a będzie d...!!!

       Tak, będzie NIC, bo po:
  • 1sze primo: baterie w aparacie się skończyły a żywotność nowych wynosi jakieś 2-3 dni. W takim tempie nie wyrobię finansowo, bo "energia" wyniesie mnie drożej niż sam aparat. Muszę się rozeznać w akumulatorkach i ładowarkach,
  • 2gie primo: cała rodzina na "widoku" i 0 nadziei na odrobinę spokoju i samotności, by skupić się na zdjęciach (zwłaszcza gdy w domu jest wszędobylskie małe dziecko),
  • 3cie primo: jestem zwierzęciem ciepłolubnym, ale nie znoszącym upałów i nie mogącym pracować ani zwlec się z fotela gdy temperatura przekracza 20 st. C,
  • 4te primo: internetowe szantrapy próbują inwigilować komp (ten z którego korzystam) poprzez zapuszczanie adwarów, malwarów i innych paskud! 3 ci dzień wykonuję całościowe skany kompa, korzystając z antywira (dziurawe to jak sito, wiadomo za darmo nie ma nic!), 2ch skanerów i MBAM i wciąż szlag mnie trafia gdy, widzę w raportach czerwone ostrzeżenia o znalezieniu jakiegoś g....! Granice mojej wytrzymałości i odporności na stres zostały osiągnięte przed wczoraj gdy po całościowym skanie (bo codziennie wykonuję tylko szybki skan) przez MBAM zobaczyłam raport: 499 PUP'ów ! Być może to same "aplikacje" śledzące preferencje by "dopasować reklamę" ale tak mi skoczyło ciśnienie, że nie wnikałam i wcisnęłam usuń. Oczywiście dla przezorności musiałam zmienić wszystkie hasła do kont i jeżeli na jakiś czas zamilknę na blogu, to prawdopodobnie będzie to oznaczać, że zapomniałam hasła!

Na fali graficznej twórczości zmajstrowałam obrazowe odzwierciedlenie swoich przemyśleń na temat cyberprzestępców i swojego bezpieczeństwa w sieci. Przedstawia się ono tak:



      Ostatnio często mnie bierze na rozmyślania o minionych czasach i nieuchronnym przemijaniu. Ludzie (przynajmniej w mojej rodzinie) często mówią, że "kiedyś było lepiej". No cóż zgadzam się z tym stwierdzeniem w 99%. Tęsknię za czasami beztroskiej zabawy z (byłymi już) koleżankami na podwórku, oglądaniem bajek Disney'a w niedzielne przedpołudnie, jedzeniu kokosów w czasach kiedy były rarytasem. Tęsknię za moimi wielkimi butami rodem z teledysków Spice Girls, głupimi żartami wykręcanymi razem z jednymi koleżankami drugim, placami zabaw w miejscach w których stoją dziś bloki i odtwarzaczami muzyki z dawnych lat, które były dużo bardziej niezniszczalne niż współczesne technologie.
     Widzę jak z dnia na dzień czas mi ucieka, jak się fizycznie starzeję, choć mentalnie stoję w miejscu a nawet cofam się o paręnaście lat. Widzę jak przegrywam życie i zastanawiam się co by było gdybym kiedyś podjęła  zupełnie inne decyzje (czy "realizm modalny" jest tylko abstrakcyjną teorią filozoficzną?). Jedynym pocieszeniem w tych "ciężkich czasach", tym 1%  jest dla mnie sztuka : twórczość własna oraz innych, no i muzyka. Inna muzyka niż 20 lat temu a czasem ta sama co wtedy. Żal mnie ogarnia gdy patrzę na starzejących się idoli sprzed lat, którzy teraz są w wieku moich rodziców a ich głosy nie rozbrzmiewają jak za dawnych dobrych lat. Żal mi serce ściska gdy wspominam ludzi którzy odeszli- znanych wszystkim i znanych tylko mi...
     Zaczynam się bać. Boję się tego czego kiedyś tak bardzo pragnęłam i boję się dalszego beznadziejnego i samotnego życia.... Boję się złych ludzi, których na świecie jest coraz więcej i boję się wewnętrznej pustki, utraty marzeń...., bo jak zawsze sobie powtarzam "Marzyciel umiera wtedy, gdy umierają jego marzenia".



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka