Translate

27.11.2013

Moje chipsy czy nie moje chipsy- oto jest "autorskie" pytanie?


                   Post z cyklu pytania o prawa autorskie...

                  Przekopałam "prawie" cały internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie- czy to moje chipsy czy nie moje??? Tak poważnie to szukam podstawy prawnej, dającej mi wolne światło w używaniu miniatur opakowań "popularnych" firm, bo nie wiem czy wycinając całość lub cześć "frontowego opakowania" z gazetek reklamowych- naruszam prawo autorskie, prawo do dysponowania znakiem towarowym (inne???) czy też nie?
                W skrócie: wysłałam mejla do jednej z kancelarii z bezpłatnymi  poradami na "mój powiat" z pytaniem tego typu:
 " Od pewnego czasu tworzę miniatury- zwłaszcza jedzenia i chciałam zapytać czy naruszam prawo gdy wykorzystuję miniatury opakowań wyciętych z ogólnodostępnych gazetek reklamowych? Czy wycinając np. część lub całość przedstawionego w gazetce opakowania produktu i naklejając je na miniaturowe opakowanie zrobione przez siebie, lub też sklejając razem 2 identyczne wycinki, naruszam znak towarowy i prawo własności firmy, do której on należy? Nie zrobiłam jeszcze zdjęć "swoich" produktów, ale chodzi mi o podobne opakowania jak tu: Paris miniatures ORAZ My delicious bliss - tyle że ja nie drukuję całego opakowania tylko wycinam "przód" z gazetki. Jeżeli mogę wykorzystywać w tworzeniu miniaturowych opakowań produktów używany przeze mnie teraz sposób, to proszę o wskazanie konkretnej podstawy prawnej. Nie chcę by ktoś mnie ciągał po sądach za naruszenie znaku towarowego lub jego bezprawne użycie.[...]"

P.S. W "polu kontaktu" trzeba było podać PSL- mam nadzieję, że mnie nie ściągną za podanie niewłaściwych cyfr- w sumie to strona nie miała żadnego szyfrowania (https) wiec nie wiem, kto ma dostęp do moich danych i jak je może wykorzystać dlatego nie ryzykowałam podania właściwych cyfr. Może nie przyślą żadnego pisma grożącego odsiadką za podanie fałszywego PSLa?
PSL znaczy się PESEL- nie ugrupowanie polityczne!

Właśnie robię coś podobnego do "preparating boards" wiec muszę mieć pewność czy mogę umieszczać na nich produkty nie ze swoim logo...Jeżeli ktoś zna odpowiedź na moje pytanie, to niech je poda w komentarzu, plissssssssss!!!

19.11.2013

Banery- nagłówki na mojego bloga/Graphics made for my blog - part .II


                 Przy okazji dalszego wgrywania "utraconych" obrazów, zdałam sobie sprawę, że nie wszystkie "dżejpegi" zapisałam w swoich licznych folderach. Dobrze że przynajmniej zrobiłam "backup" na pendrajwie bo było by już po niektórych jakże ważnych (z postowego punktu widzenia) grafikach! By nie zapomnieć wcześniejszej twórczości- małe przypomnienie banerów jakie pojawiły się na tym blogu w 2013 roku.



 Obecny baner nagłówkowy:


14.11.2013

Wspomnienia...miejsc kontemplacji/Memories


                   Nie mam ani czasu (???- jak to kuriozalnie brzmi w ustach bezrobotnego!) ani możliwości robienia kolejnych miniatur, sesji barbiowo-zdjeciowych ani biżuterii. Odczuwam zniechęcenie do wszystkiego czego nie da się zjeść! Zapełniam kolejne kartony (po bananach) pierdołami i lalkami jakie w ciągu ubiegłego roku udało mi się zebrać, oglądam te same odgrzewane serialowe kotlety i czekam na wygraną w lotto (cholera, znów 3ka przeszła mi koło nosa). Ujarzmiam Androida- no.... wreszcie załapałam jak kopiować zdjęcia z USB na tableta!

                 Wspomnienia uciekają mi z  pamięci coraz częściej a ja nie potrafię ich jakoś sensownie zatrzymać. Nie da się wszystkich przeżyć i myśli obfotografować, wrzucić na twardy dysk w mózgu i w trudnych chwilach powracać do tych szczęśliwych. Czasami proza dnia codziennego bierze górę, zamazuje wszystko co było "przed" i sprawia, że żyje się z dnia na dzień nie pamiętając co było wczoraj. Dobrze że czasami można się zatrzymać gdzieś na chwilę by pomyśleć i spróbować sobie coś przypomnieć. Dobrze że czasami można przebywać w  miejscach sprzyjający kontemplacji.
Dla mnie są tylko 2 ( na razie) takie miejsca: las i teren byłego obozu. Jakkolwiekby to dziwnie czy przerażająco dla niektórych nie brzmiało są to 2 miejsca w których lubię przebywać by "pomyśleć".
                Lubię chodzić po lesie szukając niedobitków grzybów, by posłuchać ciszy (no nie zawsze...) i kontemplować piękno przyrody; popatrzeć na ferię barw i zastanowić się dlaczego "my" ludzie jesteśmy tak bezwzględni i okrutni dla otaczającego nas świata?
               Studiując nieszczęsny 2gi kierunek lubiłam siadać na schodach prowadzących przez "pomnik" byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Siadałam na schodach  obok wielkiego postumentu, który upamiętnia tysiące ludzi zabitych przez niezrozumiałą dla mnie ideologię. Lubiłam otoczenie kamieni - tych zimnych nieprzystępnych brył.... i tą ciszę, sprzyjającą zadawaniu mądrych pytań i szukaniu jeszcze mądrzejszych odpowiedzi. Lubiłam tam przychodzić zwłaszcza na początku roku akademickiego, gdy nie dawałam sobie rady z "warunkami" w jakich przyszło mi stawiać czoła nowym wyzwaniom.Choć byłam tam już kilka razy, nie odważyłam się zwiedzać baraków. Dlaczego? Nie wiem- może bałam się, że nie potrafiłabym patrzeć spokojnie i chłodno na pozostałości dawnego obozowego świata, a może zniechęcała mnie wcześniejsza rezerwacja? Właściwie to zwiedzanie jest chyba dla grup zorganizowanych a nie dokładających się na przyczepkę samotników? Może jeszcze kiedyś zobaczę to co pozostało po ludziach, którzy walczyli o każdy dzień swojej egzystencji w tamtych trudnych dla wszystkich czasach?

Czasem dobrze jest posiadać aparat i móc uwiecznić miejsca do których lubimy wracać pamięcią....

P.S. Jako że uwielbiam również parki, nie mogłam oprzeć się cyknięciu paru fotek najurokliwszemu z nich- w Nałęczowie. Łabędzie chodzą tam " na wyciągnięcie ręki" a wiewiórki można spotkać prawie na każdym kroku!



LAS


MAJDANEK



NAŁĘCZÓW- park







06.11.2013

Kupiła se baba tableta cz.II/Work with enemy


                    Ciągle walczę..........z Androidem! Jako że to bezużyteczne pudło (czyt. tablet) miało mi służyć tylko do przechowywania zdjęć i tutoriali (bym bądź co bądź mogła je mieć pod ręką gdy robię miniatury),  to byłam gotowa je opchnąć za ile kto da po wpadkach a G.Play. Teraz nie mając nieograniczonego dostępu do kompa jestem zmuszona "zaprzyjaźnić się" z wrogiem i jakoś go obłaskawić by móc pisać posty i przeglądać ulubione blogi, bo w bibliotece nie wszystkie strony wchodzą (nie wiem co ma Cenzor do stron z miniaturowym jedzeniem czy lalkami Barbie???). Pierwsze sukcesy (?) za mną:
  • ściągnęłam antyvira .Co prawda tylko Trial na 30 dni i bez dodatkowych funkcji ale zawsze to coś! Hmm.... tylko do cholery dlaczego firma X nie daje wypróbować wszystkich dostępnych funkcji skoro i tak po okresie próbnym istnieje możliwość zakupu lub "demontażu"- przecież nie kupię go w ciemno skoro do dyspozycji mam tylko skaner antywirusowy tak jak we wszystkich innych produktach tego typu- a nie wiem co oferuje poza tym- czy ma lepsze funkcje niż konkurencja czy gorsze? BTW. niektóre firmy chyba się uwzięły na sposób żeby nie instalować triali tylko od razu skłaniać do zakupu- ściągałam 2 antywirusy (trial) które po "procedurze " witały mnie komunikatem w stylu "subskrypcja wygasła" lub "produkt x był już wcześniej zainstalowany na tym urządzeniu". Taaak, chyba w poprzednim życiu tego urządzenia (w chinskiej fabryce), bo jednego z tych produktów wcale wcześniej nie ściągałam bo trial był tylko na 7 dni, a co do drugiego to nie pamiętam- zlikwidowałam stary e-mail i konto na G.play wiec pewności nie mam. Ale nawet jakbym go próbowała ściągać to i tak się nie zainstalował. Tu wystarczy wspomnieć słynny komunikat G: "aplikacja zostanie zainstalowana" .
  • ściągnęłam przeglądarkę- Opera Mobile. Miała być najlepsza......... ! Hm......chyba w powolnym wczytywaniu stron. Już nawet ta cholerna aplikacja masowo instalowana we wszystkich "starych androidowo" tabletach (poniżej Android 3) czyli "Internet" wczytuje strony szybciej i bez "zamazywania" ale ciągle "przestaje reagować" więc musiałam się ratować czymś innym. No i masz babo aplikacje! Oddam królestwo mi pół księżniczki za Firefoxa! Tylko czy da się ją ściągnać z pominięciem G.play i czy jest choć trochę podobna do wersji na kompa???
                 Na razie zastanawiam się nad zakupem klawiatury i modemu, ale........ gdzie ja to  wszystko podłączę skoro nam tylko 1 wejście na micro USB? Mikołaju!!! Ja chce laptopa! A najlepiej ultra booka najnowszej generacji i koniecznie w jakimś ładnym kolorze!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka